Dawno nic nie pisałem bo w sumie nie ma o czym. Z padaką nie robię już nic bo żałuję każdej minuty poświęconej na to powiedzmy niby auto o hajsie wyrzuconym w błoto nie wspomnę.
Ona nawet jak stoi to się psuje
Po zmianie pracy i odstawieniu Burgmana na zimę trochę latałem ZB do roboty. Niestety parkowanie przy robocie nawet przed 7 to dramat. Nie mam daleko więc ZTM daje radę.
ZB jeździ co tydzień po mieście do rozgrzania, na basen, po zakupy itp.
Stała tydzień, wszystko było ok jak ją odstawiłem. Na święta idę do auta włożyć mandżur a tu zonk. Siłowniki tylnej klapy kupione od sumika padły po niecałych dwóch latach.
Padły tak, że nie trzymają nic.
Pada deszcz, ja z torbami głową trzymam klapę, coś pięknego.
Tak wspaniała ZB odwdzięcza się za worek hajsu wpakowany.
Po świętach o 8 rano idę po siłowniki do sklepu bo tak nie da się jeździć.
Wysłane z mojego MI 9 przy użyciu Tapatalka